PŁYWANIE TO PASJA I DOBRA ZABAWA.
WYSTAWA FOTOGRAFII AUTORSTWA TOMASZA PĄCHALSKIEGO
W imieniu swoim, jak i zawodników sekcji pływania klubu AZS AWF Katowice, chciałbym serdecznie zaprosić do obejrzenia moich fotografii z naszej wspólnej sportowej przygody.
Wystawa jest owocem mojej największej życiowej pasji, jaką jest pływanie, oraz nowego hobby, którym stała się fotografia.
Na przedstawionych zdjęciach ukazani są zawodnicy naszego klubu, podczas rywalizacji o najwyższe laury na zawodach z cyklu Grad Prix Polski oraz Mistrzostw Polski Seniorów i Młodzieżowców w pływaniu.
Przedstawionymi fotografiami chciałem przede wszystkim pokazać jak pięknym i wspaniałym sportem jest pływanie, ale również jak wielkiego wymaga ducha walki, niezłomności charakteru i wiary do ostatnich metrów w możliwość osiągnięcia sukcesu.
Wystawę "Pływanie to pasja i dobra zabawa" dedykuję przede wszystkim moim kolegom z drużyny, którzy tworzą nasz wspaniały "Swim Team" jak również moim trenerom a zwłaszcza mgr. Michałowi Skórze z katedry pływania, bez którego pomocy ta wystawa nie mogłaby dojść do skutku.
Ze sportowym, pływackim pozdrowieniem
Tomek Pąchalski
PS. Korzystając z okazji chciałbym zaprosić wszystkich sympatyków pływania, studentów naszej uczelni oraz bliższych i dalszych znajomych na FINAŁ AKADEMICKICH MISTRZOSTW POLSKI, które odbędą się na basenie w Nowej Hali Sportowej AWF w dniu 4 kwietnia 2009. Wstęp wolny.
Serdecznie zapraszamy!
Organizatorka wystawy - mgr Agnieszka Stachura
Kontakt: tel. 032 207 51 35, e-mail: ag.stachura@awf.katowice.pl
TEATR JEDNEGO AKTORA
- WYSTAWA FOTOGRAFII BARBARY SZEWCZYK-SZELKA
Fotografuję, bo kiedyś zatęskniłam.
Upłynęło zaledwie kilka miesięcy od powrotu z mojej wymarzonej podróży po Afryce, kiedy zauważyłam jak szybko zacierają się wspomnienia. Niezapomniane, nasycone obrazy zanikały coraz bardziej. W kolejną podróż wyruszyłam z aparatem fotograficznym. Wkrótce wakacyjne hobby przerodziło się w pasję. Szybko zorientowałam się, że największą przyjemność sprawia mi fotografowanie ludzi oraz miejsc, które zmieniają wygląd tracąc swój pierwotny urok i klimat.
Wystawa Teatr jednego aktora to zestaw fotografii, który jest efektem pracy artystki z jej ulubioną modelką, Agnieszką Okońską, studentką Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego we Wrocławiu.
- W trakcie kolejnej sesji, dla relaksu, spróbowałyśmy sparodiować jakieś słynne zdjęcie. W ten sposób zrodził się pomysł, który zaczął żyć niezależnym życiem i ułożył się w cykl pt. „Teatr jednego aktora“. Różne role, sytuacje, charakteryzacje, kostiumy – jedna modelka. Inspiracją były powszechnie znane fotografie, kadry z filmów, słynne aktorki, reklamy telewizyjne… Wszystko potraktowane z dystansem i przymrużeniem oka – opowiada autorka wystawy.
Barbara Szewczyk-Szelka z wykształcenia jest magistrem ekonomii, specjalistą
ds. handlu zagranicznego. Mieszka w Katowicach. Jako członek Śląskiego Towarzystwa Fotograficznego brała udział w licznych wystawach zbiorowych.
W czerwcu 2007 roku została zaproszona jako gość honorowy Miesiąca Fotografii, imprezy corocznie organizowanej w Mont-Dol we Francji. Zaprezentowała tam wystawę pt.„Dwie kobiety“ (historia walczącej z chorobą nowotworową matki
i jej wchodzącej dopiero w dorosłe życie pięknej, radosnej córcki.
Duże zainteresowanie, bardzo ciepłe i wzruszające chwilami przyjęcie przez krytyków i widzów zachęciło ją do przygotowania kolejnej autorskiej wystawy.
Tym razem w zupełnie innym klimacie.
W fotografii portretowej pociąga ją nie pokazywanie atrakcyjnej wizualnie powierzchowności człowieka lecz odkrywanie osobowości, skrywanych uczuć i emocji.
- Lubię portrety „naturalne“ – wymagające zręczności w przyłapywaniu ludzi w momentach rozluźnienia, ale pociąga mnie też portret kreowany, bardziej subiektywny, ukazujący część prawdy o portretowanej osobie i część mojego wyobrażenia o niej – mówi autorka wystawy.
Poza portretem uprawia fotografię dokumentalną. Wzorem mistrza H. Cartier-Bressona dąży do utrwalenia „decydującego momentu“ - chwili, w ktorej spotykają się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
- Idąc ulicą, wśród ludzi nie aranżuję, nie upiększam kadrów. O sukcesie decydują zazwyczaj ułamki sekundy oraz intuicja. Wierzę bezgranicznie w jej twórczą moc, ufam jej. Oglądając zdjęcia z takich ulicznych sesji, często bywam zaskoczona jak wiele zawierają. Są ułamkiem prawdy o człowieku i przestrzeni, w której żyję – relacjonuje.
Artystka posiada swoją stronę internetową: www.basza.pl
Kontakt:
tel. 601526949,
e-mail:basza@basza.pl
Organizatorka wystawy - mgr Agnieszka Stachura
Kontakt: tel. 032 207 51 35, e-mail: ag.stachura@awf.katowice.pl
PRZYCZAJONY TYGRYS
WYSTAWA FOTOGRAFII ANETY NOWICKIEJ
Urodzona na Śląsku, z pochodzenia Góralka. Absolwentka Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego. Naukę kontynuowała na Uniwersytecie Wiedeńskim (studiowała publicystykę oraz wiedzę o mediach, teatrze i filmie), studiowała także w Laboratorium Reportażu na UW (fotoreportaż u Tadeusza Rolke). Pracowała jako kierownik produkcji filmów dokumentalnych i sztuk teatralnych, a także jako koordynator na festiwalu muzyczno-teatralnym w Wiedniu. Autorka zdjęć do projektu Artura Zmijewskiego „Powtórzenie” na wystawę Biennale w Wenecji 2005. Ostatnio przywiozła fotoreportaż z Kolumbii.
Publikacje: Newsweek, GW, i inne. Aktualnie pracuje jako reporter.
Strona autorki: www.photo.perspektiva.pl
Interesują mnie proste historie: ludzie, nieświadomie tworzący sceny, które mają wymiar społeczny. Szukam sytuacji z dala od politycznej poprawności, na przekór stereotypom czy wizjom tworzonym przez polityków. Moje fotografie mają reporterski styl, ale w swoich autorskich projektach uciekam także w surrealizm. Fascynuje mnie kreacja, wymyślanie takich przestrzenie, które nie istnieją rzeczywistości. Odnoszę się tutaj do tradycji malarstwa, które od zawsze miało prawo do tworzenia. Maluję za pomocą światła, wyboru scenografii, bohaterów i użycia nowoczesnych narzędzi. Moją wyobraźnię pobudzają mnie dawne obrazy, sceny religijne, jak i ikony współczesnej popkultury, czy kiczu. W ostatnim projekcie „Raj utracony” - pokazuję kobiety w nierealnych sceneriach.
Aneta Nowicka
Fotografie z wystawy „Przyczajony Tygrys” pochodzą wyprawy do Chin.
Są na nich ukazane: Szanghaj, Pekin oraz prowincja Fujian w południowo- wschodnich Chinach, ok. 1600 km od Pekinu.
Moja indywidualna podróż do Chin była tropieniem sytuacji, które nie przypodobały by się niektórym władzom. Podróżowałam po metropoliach jak Pekin, czy Szanghaj, ale także byłam w wiosce na południu kraju, gdzie mieszkańcy po raz pierwszy od lat widzieli „europejską twarz”.
Chiny na co dzień to kraj z dala od cukierkowych wizji tworzonych przez władze.
Chiny chcą sprzedać nie tylko swoje towary, ale także swój nowy wizerunek jako państwa nowoczesnego, przyjaznego i otwartego na turystów.
Bo współczesne Chiny to nie jest kraj dawnego Mao Tse Tunga. Komunistyczne idee oparte na społecznictwie, kolektywnym podziale pracy i dóbr, czy powszechnym dostępie do nauki, czy opieki zdrowotnej to fikcja. Z dawnym idei pozostał etos pracy, który jest wykorzystywany do osiągnięcia ekonomicznego zysku. Czy raczej – wyzysku.
Chiny stały się krajem agresywnego kapitalizmu, który nie musi martwić się o takie socjalne sprawy, jak emerytury, czy bezpieczeństwo pracy, tygrysem wschodu, który pożera coraz więcej ofiar. Widać to na ulicach. Ludzie pracują w dzień, a w nocy wielu z nich śpi na ulicach pod czujnym okiem władzy. Korzysta na tym wielu. Nietrudno jest znaleźć przedstawicielstwa największych koncernów amerykańskich, czy europejskich w Chinach. Wszystko można kupić, nie zmieni tego fakt przeprowadzania co jakiś czas pokazowych egzekucji na urzędnikach. Wszystkie komercyjne dobra są dostępne, poza ideologiczną wolnością.
Igrzyska.
Olimpiada i wydarzenia w Tybecie tylko zwróciły naszą uwagę na to, co dzieje się w Chinach od lat. Niestety łamanie praw człowieka i sytuacja polityczna nigdy nie zniechęcała wielkich biznesów, pewnie i teraz nie wyprowadzi stamtąd największych europejskich koncernów i ich pieniędzy. A pytanie o uczestnictwo w Igrzyskach Olimpijskich, na które wydano niespotykaną ilość miliardów dolarów, możemy zadać sobie sami. Codziennie, przy jedzeniu, noszeniu, używaniu produktów: Made In China...
Ulica dzieci
Wiele dzieci z uboższych rodzin w Chinach ogóle się nie uczy. Szkoły są płatne. Są werbowane są przez dalekich "wujków" z miasta i zostają tam zmuszane do żebrania. Są bardzo dobrze przeszkolone. W Pekinie, gdy chcę odjechać samochodem dwie około 5-letnie dziewczynki uczepiają się drzwi pojazdu, wyciągając ręce i krzyczą. "Money, money". Kierowca natychmiast chce ruszyć, wtedy dziewczynki dostają histerii, krzyczą, płaczą. Uspokajają się dopiero po wetknięciu im w dłoń banknotu.
W Szanghaju na handlowej, turystycznej ulicy pojawia się chłopiec. Jest już prawie północ. Patrzy gdzieś w bok, od czasu do czasu zawiesza wzrok gdzieś w fasadach budynków, przy tym trzymając stale brudne palce w buzi. Ma osiem lat. Czeka na pieniądze. Po chwili odwraca się i szybko biegnie gdzieś dalej.
Niektóre dzieci po przekroczeniu "wieku", w którym są zdatne do żebrania, zostają oddawana rodzicom i wracają na wieś. Oczywiście te, które mają dokąd.
Fujian
Prowincja Fujian leży nad samym morzem w południowo- wschodniej części Chin. Według nieoficjalnych danych w prowincji Fujian istnieje największy odsetek emigrantów. Aby wyjechać, najpierw trzeba zapłacić sowicie przewoźnikowi. Potem płaci się łapówkę urzędnikom. Wtedy jest nadzieja, że statek nie zostanie skontrolowany. Ucieka się najczęściej przez morze do Japonii, USA. Gdy zawiedzie nieoficjalna droga morska, można wyjechać do przyjaznej dla Chin Rosji. Otrzymanie wizy do Rosji jest dużo łatwiejsze niż do innych krajów. W Pekinie pod ambasadą Rosyjską obserwuję długą kolejkę. Stoję w oddali, jednak zauważa mnie policjant i macha rękoma sygnalizując, że mam odejść. Cały gmach jest pilnie obserwowany przez Chińską policję. Przecież z rozwijającego się nowego wschodniego tygrysa europejskiego, oficjalnie nikt nie ma ochoty wyjeżdżać.
Pekin i Szanghaj
Duże miasta jak Pekin, czy Szanghaj mają być wizytówką komunistycznych, ale i prężnie rozwijających się gospodarczo, otwartych na wymianę handlową Chin.
Główne trasy turystyczne są czyste, wokoło piętrzą się nowoczesne biurowce, a na starym mieście wciąż można oglądać zabytki z czasów dynastii Ming. Ale nawet w centrum miasta, pośród strzelistych biurowców i budowlanych inwestycji stoją jeszcze rzędy niskich, tradycyjnych osiedli, prawie slumsów. Przeciętni Chińczycy, żeby utrzymać się przy życiu, wprost na ulicy- gotują, prasują, strzygą, przewożą rikszami. Niektórzy przyjeżdżają do wielkich miast za pracą. Po pracy zostają na ulicach, śpią na ulicach, w miejscu pracy.
Władza chce wysiedlić ludzi z centrów, wyburzyć osiedla, a na ich miejsce postawić nowe biura. Ceny nieruchomości rosną, a na plecach czuje się oddech służby Mao.
Uderzają kontrasty: biedni ludzie na tle nowoczesnych plakatów reklamowych.
Jeszcze w Fozhou, mieście „wojewódzkim” prowincji Fujian na budynkach widnieją reklamy największe koncerny. W małych miasteczkach ulice nocą są nieoświetlone, część dróg jest ubita z ziemi. Tam władza nie inwestuje.
Niebo nad Chinami
Niebo nad Chinami jest zaścielane nowymi wieżowcami. Nowymi budynkami, biurowcami wielkich korporacji. Horyzont powoli zaściela się coraz to nowymi pudełkami ze szkła i stali. Komunizm nie przeszkadza wkraczać drapieżnemu kapitalizmowi.
Wieżowce budowane są często z pominięciem zasad bezpieczeństwa. Ludzie pracujący na budowach często nie mają ubezpieczeń, nie mają umów o pracę, w razie wypadku sami muszą pokryć horrendalne rachunki za pobyt w szpitalu. Szpital w Pekinie jest pełen pacjentów, tu jest praca, tu są zamożniejsi ludzie. W szpitalu na prowincji były tylko 3 osoby. Z konieczności. Przywieziono je po wypadku. W Chinach często rodzi i umiera się w domu.
Tylko nielicznym udaje się spojrzeć poza linię horyzontu. Tylko nieliczni dają sobie szansę na inną perspektywę. Inne niebo.
Aneta Nowicka
Organizatorka wystawy - mgr Agnieszka Stachura
Kontakt: tel. 032 207 51 35, e-mail: ag.stachura@awf.katowice.pl
Poznaj historię wystaw organizowanych w Galerii Przy Schodach:
Wystawy 2008
Wystawy 2007
Wystawy 2006
Wystawy 2005
Biblioteka Główna Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki
ul. Mikołowska 72 A
40-065 Katowice
tel. 032 207 51 48
fax. 032 251 68 68
e-mail: m.pacha@awf.katowice.pl
Informacje dla czytelników:
tel. 032 207 51 79 / 032 207 53 60
e-mail: wyp@awf.katowice.pl
Projekt i redakcja serwisu:
Joanna Chwałek
e-mail: j.chwalek@awf.katowice.pl
|